Translate

wtorek, 18 grudnia 2012

Prawdziwy przyjaciel - długie pożegnanie


  Poznałem go dwadzieścia lat temu... Był już wtedy zmęczonym życiem, lekko utykającym, przeraźliwie chudym, 50 letnim mężczyzną. Pożółkła, pewnie w wyniku choroby cera, nadawała mu wygląd człowieka z krajów orientalnych.  Chociaż miał niezbyt pociągającą na pierwszy rzut oka powierzchowność, posiadał silnego, zdrowego ducha. I ta dominująca cecha jego osobowości, pozytywnie wyróżniała go spośród wielu innych ludzi. Co powoduje że stają się oni  cenni w naszych oczach?  Najczęściej ich empatia, umiejętność i chęć wczuwania się w uczucia bliźnich.  Bohater tego artykułu właśnie taki był. Pamiętam, że przez wszystkie lata naszej przyjaźni, zawsze miał czas dla każdego. Chętnie wysłuchał, doradził, jak mógł - to pomógł. W jego domu można było się zrelaksować, odpocząć po stresach. Głodnego nakarmił, spragnionego napoił. Może komuś zabrzmi to kolokwialnie, ale tak się właśnie działo.  Był bezstronny wobec każdego, opierał się na własnych obserwacjach, nie na plotkach czy pomówieniach. Uwielbiał gry wymagające logicznego myślenia, był świetnym strategiem o kamiennej twarzy. Podczas rozgrywek karcianych, np. brydża, czy 3-5-8, pamiętał wszystkie wartości rzucanych kart i kojarzył, co zostało graczom w rękach. Jeszcze mając 70 lat biegle posługiwał się komputerem, co u ludzi starszych nie jest zbyt popularnym zwyczajem. Bardzo ciekawy świata, interesował się wieloma gałęziami wiedzy. Lubił wędkarstwo, ale wolał, jak to mawiał Jezus "być rybakiem ludzi". Dlatego najbardziej ceniłem go za miłość do Boga i Biblii. Miał głęboką wiarę opartą na rzetelnej, gruntownej wiedzy. Lubił dzielić się nią z innymi. Studiował Pismo Święte z ludźmi prostymi, ale też bardzo chętnie z profesorami,  mającymi wyższe świeckie wykształcenie. Był przekonany, że Słowo Boże zawsze ma rację i umiejętnie to udowadniał. Biegłość w posługiwaniu się wersetami biblijnymi nigdy nie wbijała go w pychę, był dojrzałym chrześcijaninem. Przez wiele lat prowadził proste, bogobojne życie. To były dobrze wykorzystane dni, a ja się od Niego wiele dużo nauczyłem.  Prostolinijność to była jego główna cecha charakteru... W końcu jednak dopadła go choroba... Narośl na mózgu powodująca ucisk, odbierała mu czasami spokój ducha. Zaniedbał zdrowie i właściwe odżywianie. Przy takim trybie życia, nie trzeba było wiele, aby osłabiony organizm zaatakowała poważniejsza choroba. Powiększające się guzy w płucach, nie rokowały nic dobrego... Mój Przyjaciel wiedział czym się to zakończy, i nie chciał robić kompletnych, szczegółowych badań... Ostatnie dwa miesiące życia gasł powoli, a ja bezsilnie obserwowałem jego pożegnanie ze światem żywych. Odwiedzałem go prawie codziennie, a on do ostatnich momentów swojej świadomości chętnie rozmawiał o przyszłym życiu na rajskiej ziemi... W końcu odszedł cichutko w nocy. Wiem, że nie chciałby, abym zdradzał jego tożsamość, ani  pokazywał zdjęcie. Zresztą, pożegnał się ze mną tylko na jakiś czas. W wagonie sypialnym dojedzie do bram Nowego Bożego Świata. Nawet gdybym ja sam wcześniej umarł, spotkamy się ponownie i dokonamy wielu znaczących dzieł. Tymczasem będę czekał na niego,  ufny w Bożą obietnicę: "Umarli twoi ożyją. Zwłoki moje powstaną. Przebudźcie się i wydawajcie radosne okrzyki, mieszkający w prochu! Bo twoja rosa jest jak rosa malw, a ziemia urodzi nawet tych, którzy są bezsilni w śmierci". Izajasza 26:19.


6 komentarzy:

  1. Poruszające teksty, które dają mi paradoksalnie silę do.....życia ...cdn..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poruszajace mialem zaszczyt znac twojego przyjaciela i byl i w zasadzie jest i juz w przyszlosci bedzie wielkim czlowiekiem :)

      Usuń
  2. Cóż mogę tu napisać i…Czy w tej sytuacji mogę coś dodać od siebie? Sam nie wiem, ale wiem jedno, że warto podzielić się skromną refleksją na temat bardzo drażliwy i jakoś pomijany w tym szalonym, konsumpcyjnym świecie iluzji, który masakruje miliony ludzkich dusz.Twój Damianie przyjaciel był takim przykładem siły i niezłomności w trwaniu zasad. Właśnie o tym za wiele się nie mówi, bo najlepiej sprzedaje się rozlew krwi i zabijanie na ekranach TV….: ( Wiem od ciebie jak bardzo to był zacny człowiek i ze względu na kwestie prywatności pominę tu szczegóły, ale istotną sprawą jest jednak fenomen tych czasów, że mimo tego narastającego zgnuśnienia i sporej dezorientacji w poszukiwaniu WIARY w człowieka jest jednak..TA iskra nadziei.Wasza przyjaźń to pewnie nie tylko dla mnie piękny przykład wiary w drugiego człowieka - to rzadka cecha, kiedy to bezinteresowna znajomość i wspieranie się w chwilach, kiedy wiadomo, iż druga osoba pomoże. Dla zwykłego śmiertelnika jednak to coś dziwnego, coś banalnego! Ba! Kompletnie głupiego …Jak można komuś pomagać tak bezinteresownie? Otóż wasz przykład budzi mój szacunek i zarazem zadaje niezwykle ważne pytania, które nurtują tą bardziej wrażliwą grupę ludzi obdarzonych nie tylko wykształceniem, wrodzoną inteligencją czy też sporom kontem w banku....Ale tym, co najważniejsze według mnie..Wielkim SERCEM. Właśnie do tego zmierzam, twój przyjaciel oprócz skromności, która w tych drapieżnych i brutalnych zarazem czasach jest niestety wszędobylska..Posiadał wielkie serce. Myślę, że Ryszard pewnie przywita ciebie w „tamtym” odległym i jakże innym świecie i wierze w to, iż jest jakaś tajemna moc komunikacji między tymi światami i wiem ….że ty Damianie i twój przyjaciel posiadacie takową moc, która pozwala wam kolejny raz porozmawiać o życiu, przyjaźni i …Bogu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie napisane, słowa są zbyteczne, pozostała modlitwa. Amen.

    OdpowiedzUsuń
  4. Brat Ryszard swoim ekscentrycznym umysłem, ciekawością ludzi oraz dobrym sercem, co trzeba mu oddać, poszedł do Boga z dużym nagromadzonym bogactwem duchowym.Został zapewne przyjęty w górze ciepło i troskliwie. Jego młoda żądna przygód dusza, blokawana przez chorobę i ból, teraz cieszyc się będzie bliską obecnością Boga oraz jego miłością i mocą. Przychodzi Ryszard w moich snach i informuje, ze ruch panujewokół niego wielki i że dostał wielką misję od Boga, która ma wypełniać wolę niebios.

    OdpowiedzUsuń
  5. Znałem twego anonimowego przyjaciela i choć fizycznie się od niego oddaliłem to jednak podzielam twoje zdanie na temat tego jaki był, a dzięki niemu jacy jesteśmy my.........

    OdpowiedzUsuń