Translate

czwartek, 20 grudnia 2012

Wieża Bismarcka i dziwny sen


  Przez kilka miesięcy pilnowałem starego, częściowo rozebranego hotelu służącego teraz jako warsztaty i baza maszyn. To ponury, nieprzyjemny obiekt. Kilkanaście metrów przed nim, blisko jeziora, stoi stara wieża Bismarcka. Wieloletni opiekun hotelu bredził coś od rzeczy o czarnym mężczyźnie w kapeluszu, który ponoć miał zwyczaj pojawiać się w tych okolicach i znikać bez śladu. Jeden z dozorców widział go podobno i poprosił o przeniesienie... Przez trzy miesiące i około 30 nocy jakie spędziłem w tym hotelu, nikogo takiego nie zauważyłem. Niemniej źle się czułem, słysząc różne dziwne rzeczy, których mój słuch nie potrafił zinterpretować. A uwierzcie, umiałem odróżnić trzaski pracujących blach pobliskiego stadionu, spadające szyszki z drzew, odgłosy kapania deszczu o leżący baner Carrefoura i setki innych znanych mi odgłosów. Siedząc w tym hotelu słyszałem chroboty w ścianie za sobą, bardzo blisko... Hmm.. szczur albo mysz, rzekłem sobie. Jednak było wiele innych dziwnych hałasów, które nie pasowały mi do pustego obiektu. W końcu przeniesiono mnie na inny, świeżo budowany hotel. Nie powiem, nawet się ucieszyłem...
A teraz sen:
   Idę z żoną ulicami mojego miasta. Jest bardzo ciemno. W pewnej chwili musimy przejść na drugą stronę ulicy. A tu pojawia się przede mną ... stara wieża Bismarcka. "Musimy po prostu wdrapać się na nią" - twierdzi moja połowica. Ok, myślę. Wieża okazuje się dużo niższa niż w rzeczywistości. Robię skok.. I ląduje w małym, ciemnym pokoju. Bardziej współczesne wnętrze niż się spodziewałem, nawet z czymś mi się ten pokój kojarzył. Ale widzę że centralnym miejscem pomieszczenia jest jakaś wieża hi-fi. Pod nią zarysy analogowych płyt.. O... fajnie ktoś ma pewnie ciekawą kolekcję, pomyślałem sobie. Ale nie będę myszkował u kogoś bez jego wiedzy. Patrzę, a do w pół przezroczystych, oszklonych drzwi podchodzi... Tak, ciemna, wysoka postać (bez kapelusza). Ucieszyłem się że poznam właściciela. Jednak osobnik zatrzymał się pod drzwiami nie podejmując żadnej decyzji. Głupio mi się zrobiło, tak siedząc w obcym pokoju, więc pomyślałem znów że podejdę się przywitać. Wstałem, zbliżyłem się do drzwi, ale poczułem że ten ciemny kształt nie jest mi przyjazny, wręcz ma wobec mnie wrogie zamiary. Zdenerwowany, obudziłem się..

  Hmm... trzecia nad ranem. 24 godziny później, umarł na raka mój stary przyjaciel.... Od tej pory już nic się nie dzieje, tylko od czasu do czasu jak rozmawiam przez telefon z żoną, słyszę w telefonie marki Samsung jakieś dziwne stukanie, jakby młotkiem o deski. Moja kobieta jednak tego nie słyszy... Chyba zmienię model aparatu :).


5 komentarzy:

  1. ardzo ciekawa historia i niesamowicie ekspresyjna

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasami nasza wyobraźnia plata figa, a czasem jest tak że rzeczywiście demony starają sie nas przekonać że zmarli dawają znaki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Faktycznie coś jest na rzeczy odnośnie twoich niesamowitych snów.....kiedy pisałeś mi o tym pamiętam twoje wręcz niepokojące napięcie i pewna obawa co z tym zrobić....a jak się później dowiedziałem ta smutna wiadomość odnośnie twojego przyjaciela.......Myślę ,że ten sen był proroczy i coś sugerował choć ty sam powinieneś to na swój własny sposób określić ale myślę,że nie ma przypadków i jeśli mam coś od siebie napisać to niech będzie myślę trafną ilustracja do twojego dość mrocznego snu to video i ta muzyka.... http://www.youtube.com/watch?v=b1j2DVyoEr4

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawe - fakt. Nie którzy ludzie bywają bardzo wrażliwi na pewne nie wytłumaczalne zdarzenia czy zjawiska. Osobiście przytrafiła mi się raz taka dziwna historia na wspomnienie której dostaję "Gęsiej skórki", dlatego daje wiarę takim zdarzeniom. Jak mawiał klasyk "Są takie rzeczy, ..., ze nawet się filozofom o nich nie śniło!".

    OdpowiedzUsuń